A tak na serio, autobus się zepsuł i musiałem skorzystać z alternatywnych środków. Było wesoło i męcząco, ale przynajmniej poznałem parę
***
Mija trzeci tydzień. Jest okej - zajadam się jogurtem, gadam swobodnie i nie ma problemów raczej.
Czas jest dziwnym stworzeniem, co biega i się wlecze.
Obecnie - biegnie.
Dobrze, że jeszcze płuca mi od tego chloru nie wysiadły, bo bym nie nadążał łapać oddechu.
Teraz - rosyjski wieczór. Chcę posłuchać śpiewanej cyrylicy.
Ostatnio po głowie plączą mi się dylematy moralne, problematyka kary śmierci. Na moje nieszczęście nie mam dobrej pamięci, bo zwykle refleksja nachodzi mnie w autobusie. Chyba wrócę do instytucji zeszytu i długopisu (obowiązkowo czarnego!).
Chciałem zmienić layout, ale nici. Nie mogę się wziąć za to. Mam alibi takie, że brakuje mi myszki do swobodnego manipulowania wirtualnym narzędziem. Przyczepić się można, że wystarczy klawiatura i klepanie formułek...
***
Usłyszałem, że mam dystans do siebie.
Fakt, mam. I to do słownie do siebie.
Bo o sobie.
I dla mnie to zwyczajne.
***
Grający w Skyrima;
Fel C: