I znów, ludzie. Nie wiem, może to ja dorastam do normalnego widzenia świata? Ten który był zawsze zasłonięty przez nierealną (chyba) wizję? gdzie wszystko było poukładane, równe i piękne (raczej w znaczeniu średniowiecznym, gdzie piękne równało się dobremu, tak bardzo jeszcze hołubione przez bajki dla dzieci kilka lat temu).
No właśnie, wychowywaliśmy się jeszcze w pokoleniu, gdzie bajki były "poprawne i dobre dla dzieci, nie mącące ich wrażliwych główek". Na prawdę? Niektóre kreskówki dopiero dzisiaj zaczynają mieć sens. Bardzo mnie intryguje podejście moich znajomych do 'nowych' bajek. Ciągle słyszę kilka zarzutów:
- są brutalne
- nie ma w nich niczego ciekawego ani uczącego
- przemyca się w nich politykę (jeszcze lepiej: lewacką)
- są okropne
- nie są dla dzieci
Już nikt nie pamięta o sympatycznych bawiących się zwierzątkach Tomie i Jerrym, a tym bardziej się zapomina, jak śmiercionośne były niekiedy ich zabawy ...
Rzeczą przerażającą się dla mnie wydaje pewna ignorancja ludzi w sprawie treści przekazywanych przez nowoe bajki - no bo jak można dzieci karmić tak niebezpiecznymi ideami jak tolerancja, przyjaźń i wzajemna pomoc? Jak można w ogóle przedstawiać śmierć, dręczenie i poniżanie ludzi ze szkoły, brak akceptacji (ad. wczorajsze oglądanie ParaNormana, który jest filmem fenomenalnym).
Niektórzy moi znajomi chcieliby swoim dzieciom pokazywać słodko-cukierkowe bajki, te bezpieczne. A później wypuścić je w świat, tak po prostu?
Nie sądzę, że to jest dobry pomysł.
Jeszcze zobaczy kawałek świata i stanie się takim wstrętnym lewakiem jak ja... (true story!).
Takie w sumie swobodne myśli na temat bajek i świata.
___
Pozdrowienia
Fel Si