Nowy rok, a ja nie potrafię zebrać myśli; potrzebuję początku.
Tyle spraw kołacze mi się po głowie, a ja, zdaje się, nie potrafię ich ująć. Pomyłka. Ujmuję je własnymi myślami, ale niekoniecznie już słowami.
Budzę się późno, korzystam z lenistwa, a później zaczyna się maraton z matematyką. Przepraszam, Matematyką (bo przecież akademicką...). Skutkiem tego są nowe umiejętności oraz coraz większe zagubienie w odmętach liczb i znaków specjalnych, która moja klawiatura nie posiada.
Przetaczam się między własnymi myślami. Nawet one nie chcą mi pomóc wstać i poruszyć jakiś temat. Może i poruszyłem teraz cośkolwiek, ale "cośkolwiek" nie nasyca mnie.
Ruszam się sprzed komputera i wychodzę na miasto, powodowany pierwotnymi potrzebami ludzkimi. Głodny jestem.
Out of order
Feliks Si.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz