czwartek, 11 sierpnia 2011

Sny o krwi, igłach i innych morderstwach.

Pobrano mi krew. Pierwszy raz. Nawet nie bolało (no jednak troszeczkę). (wbrew pozorom jestem rozemocjonowany, ale chcę zachować 'sztywny' charakter bloga :))

Czas na czekoladę z orzechami (Fe, Mg, wit. B6 i B12) no i pokładam nadzieję w mojej erytropoetynie, aby uzupełnić te 8,5 ml krwi.

A jak to szło? Było przerażająco. Mam awersję do wkłuwania się w żyły (m.in. dlatego nie chciałbym być lekarzem, chociaż z drugiej strony chciałbym nim być). Pokój zabiegowy był obszerny, trochę większy od mojego pokoju, ale równie wysoki. Jak już usiadłem na miejscu i przekazałem informacje na temat jakie mają być moje badania, panie pielęgniarki schowały się w kącie z komputerem i wyszukiwały ceny za pobranie. Strzępki rozmów jakie do mnie doleciały ('A może to jest to?''Nie, zobacz, to jest za drogie') trochę mnie rozluźniły. Stanowczo zestresowały mnie dwie ampułki na krew - jedna to jo, ale dwie? Odwróciłem głowę i się zaczęło. Właściwie dużo nie bolało - a przynajmniej nie tak jak w moich fobicznych snach.
I koniec.
A potem 10 minut trzymania wacika i skok przez ulicę do domu, bo jednak trochę więcej kosztowało to badanie, niż miałem w portfelu.

(Portfel wziąłem, by wyglądać poważniej, niż tylko z wygniecionym banknotem wyjętym z dżinsów; a propos, mam przyczepiony do portfela cudowny breloczek 'Polish car of love' z Warszawy ;])

Właściwie to wsio. Tak sobie myślę, że nie potrafię pisać z humorem, czy groteską; po prostu chciałem to przelać :)


Uśmiechnięty i wiecznie zadowolony/zdesperowany Fel.

2 komentarze:

  1. Nie daję sobie pobrać krwi, póki ktoś nie obieca mi, że po wszystkim dostanę jagodziankę.
    Inaczej to tylko kolejne, nieprzyjemne wydarzenie ze świata dorosłych.
    Wpadnij do mnie na babeczki i herbatę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Co wy macie z tym pobieraniem krwi? Przecież to całkiem fajne uczucie. No może nie "całkiem fajne" ale na pewno nie straszne.

    OdpowiedzUsuń