Chcę wyglądać najlepiej, chcę zachowywać się najlepiej, chcę być postrzegany najlepiej.
Mówię sobie, że wyzbyłem się chęci podążania do ideału - lecz to pozostało gdzieś głęboko mnie i ujawnia się, jak dziura w nadgryzionym jabłku, zjedzona przez robaka-ideał.
Zasmakowałem już tego raz, dwa.
Nie poczułem chyba skoncentrowanego smaku.
Szukam kolejnego razu. A jeżeli znowu tego nie poczuję?
W innych warunkach, w innej rzeczywistości.
Jestem sobą, a próbuję się zmienić. Boję się wszystkiego. Od zmiany, do posądzenia przez nieznane.
Rzucam się na głęboką wodę i nie wiem, czego się spodziewać. Jeśli znów nie dosięgnę wymarzonego dna, nie będę wiedział, co ze sobą zrobić...
Tak! Bo w moim świecie to dno jest celem i wcale nie oznacza najgorszej formy czegokolwiek.
Mój świat marzeń jest lustrem do świata innych. Jednocześnie jest taflą szkła, która pokazuje mi część innego wymiaru oraz przedstawia mi inny punkt widzenia.
Mogę go przyjąć, odrzucić - czyli ocenić. Oceniam, ale przez to mój obraz nie staje się wyraźniejszy.
Szukam siebie w głębinach. Być sobą, być tak blisko siebie ale nie widzieć siebie.
Fel C
A to wszystko dla innego
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz