Dzisiaj usłyszałem najmilsze słowa pod Słońcem odnośnie mojego bloga. Miło jest usłyszeć, że komuś się podobają moje wypociny.
Pozdrowienia dla pani
eM. :)
Dziś - powrót do codzienności po dość długim lenistwie. Nie uważam, żeby to był jeden z
najszczęśliwszych powrotów do codzienności, ale przeżyję. Za to wczorajszy dzień obfitował w rożne zdarzenia. Ktoś by powiedział "
prawie cały dzień siedziałeś w autobusie i uważasz dzień za udany?".
Tak.
* Bo wracałem tu.
** Bo znalazłem zastosowanie w oglądaniu współpasażerów w odbiciu matrycy laptopa.
*** Bo wracałem tutaj z myślą, że zobaczę ciebie.
No ale jeszcze nie dzisiaj. Jutro też dzień.
Właściwie po co to piszę? Zamiast podjąć jakieś działanie, zawracam sobie głowę (swoją własną!) postami na blogu.
Ale to mnie odpręża...
Nie ma co, monolog z samym sobą. Chyba nie odstaję od tłumu, ludzie dziś wolą milczeć i ukrywać się pod powierzchownością. Nie odcinam się od tego całkowicie, ale co próbuję zmieniać. "
Tommorow it may change" jak moje słuchawki szepczą do mnie głosem Avril. Naiwnie to może brzmieć ale pisała dojrzałe teksty, które zaczynam powoli rozumieć.
***
Tap, tap, w obudowę mojego laptopa. Tęsknię za gitarą. Mam wenę, albo przynajmniej ochotę na nią. Duża ilość pakunków i tekturowe ściany nie pozwalają jednak na posiadanie gitary. Jeszcze jakiś losowy człowiek zajmie miejsce na łóżku obok - to będzie dziwne. Cały rok w pokoju z osobą, którą ledwo znam. Ja, który nieprzyzwyczajony do wkraczania w moją sferę komfortu, zwaną pokojem. No ale chyba na tym polegają studia - doświadczać nowego i nieznanego.
A, właśnie! Obciąłem włosy. Baardzo trudno mnie wyciągnąć do fryzjera. I tym razem nie robiłem to dla standardowych pomrukiwaczy "Obetnij te włosy". Chciałem zmiany. Może z przyszła korzyścią.
Will you be eager to notice that fact, that I seamingly did it for you?
I know that you won't either understand me. My loss.
Od-nowa-zakochany-w-Glee
Fel C: