No i jak nie mówić o karmie? Rozplanowałem sobie już dawno, co napisać w notce następnej. I jaki tego efekt? Coraz dłuższa lista, a tu albo brak czasu, albo zła wola apletów zaimplementowanych w stronę edytora blogowego. Może to też efekt mojego wrodzonego lenistwa...
Ale do rzeczy:
- Minęło nas kolejne wydarzenie astronomiczne, szumnie zapowiadane przez fejsbuka: Perseidy 2011! Hurra!
Tylko, że chmury zasłoniły najlepszą część przedstawienia... (przyrzekam, że widziałem jeden meteor!)
Tak samo sprawy miały się z całkowitym zaćmieniem Słońca i Księżyca. Aż chce się wcisnąć ogromny przyciska na niebie 'Nie lubię'
- Poprawiny po weselu na którym nie byłem - ciasta wyglądały tak smakowicie, ale stwierdziłem, że są całe z cukru... Zacząłem jeść jedno - i koniec, do połowy dotrwałem, a czekały jeszcze dwa kolejne ciasta zagarnięte na talerzyk...
- Wczorajsza impreza imieninowa (nie obchodzę imienin, ale do dziadka mogę pojechać); nic nie piłem, ale rano nie mogłem się pozbierać.
... to tyle z zaległych rzeczy bieżących.
Znalazłem sobie mieszkanie w Poznaniu! Jeszcze tylko sprawy logistyczne i jakieś tam formalności - przeżyjemy...
A tu ciekawy artykuł o zmianach przeszłych i obecnych języka polskiego.
Dla tych, co chcą się dowiedzieć co nieco o sposobach zapisu, sporach literatów i językoznawców oczywiście na polu języka polskiego. Zapraszam tutaj!
Pozdrowienia - Feliks C:
Karma, karma, karma, kamilijon!
OdpowiedzUsuńTak mi się skojarzyło.
Weź nas czasem odwiedź w Gdańsku, dobra? :)
wczoraj już znalazłem nawet pociąg :D wiesz, że mamy 51% zniżki na pociągi?
OdpowiedzUsuń