niedziela, 8 stycznia 2012

Jsi novi hod. Ťéšeme.

Nowy rok, a ja nie potrafię zebrać myśli; potrzebuję początku.
Tyle spraw kołacze mi się po głowie, a ja, zdaje się, nie potrafię ich ująć. Pomyłka. Ujmuję je własnymi myślami, ale niekoniecznie już słowami.
Budzę się późno, korzystam z lenistwa, a później zaczyna się maraton z matematyką. Przepraszam, Matematyką (bo przecież akademicką...). Skutkiem tego są nowe umiejętności oraz coraz większe zagubienie w odmętach liczb i znaków specjalnych, która moja klawiatura nie posiada.

Przetaczam się między własnymi myślami. Nawet one nie chcą mi pomóc wstać i poruszyć jakiś temat. Może i poruszyłem teraz cośkolwiek, ale "cośkolwiek" nie nasyca mnie.

Ruszam się sprzed komputera i wychodzę na miasto, powodowany pierwotnymi potrzebami ludzkimi. Głodny jestem.

Out of order

Feliks Si.

czwartek, 15 grudnia 2011

Sto lat!

Dzisiaj oto post specjalny, bo ktoś mi bliski ma urodziny.
Chciałem Ci życzyć, Haniu, najlepszego, zdrowia i takich różnych ważnych rzeczy. Życzę Ci zachowania kondycji umysłowej w uprawianiu swoich zwariowanych myśli, życzę Tobie najlepszych wieczorów z herbatą, muffinkami i dobrymi filmami, życzę Ci, żeby twoje najskrytsze marzenie się spełniło :) Jest jeszcze dużo rzeczy, których nawet cyrylica nie jest w stanie wyrazić. Powodzenia na twojej drodze życiowej i nie poddawaj się nigdy!
With love.
Piotrek Feliks Ce. :)

PS Zastanawiałem się, czy by nie włamać się Tobie na bloga i tego tam nie postnąć, ale skończyło na moim :)

poniedziałek, 28 listopada 2011

Ja, zwiezda...

Aż cud, że jestem w tym Poznaniu!

A tak na serio, autobus się zepsuł i musiałem skorzystać z alternatywnych środków. Było wesoło i męcząco, ale przynajmniej poznałem parę filuternych zabawnych nazw.

***

Mija trzeci tydzień.
Jest okej - zajadam się jogurtem, gadam swobodnie i nie ma problemów raczej.
Czas jest dziwnym stworzeniem, co biega i się wlecze.
Obecnie - biegnie.
Dobrze, że jeszcze płuca mi od tego chloru nie wysiadły, bo bym nie nadążał łapać oddechu.

Teraz - rosyjski wieczór. Chcę posłuchać śpiewanej cyrylicy.

Ostatnio po głowie plączą mi się dylematy moralne, problematyka kary śmierci. Na moje nieszczęście nie mam dobrej pamięci, bo zwykle refleksja nachodzi mnie w autobusie. Chyba wrócę do instytucji zeszytu i długopisu (obowiązkowo czarnego!).

Chciałem zmienić layout, ale nici. Nie mogę się wziąć za to. Mam alibi takie, że brakuje mi myszki do swobodnego manipulowania wirtualnym narzędziem. Przyczepić się można, że wystarczy klawiatura i klepanie formułek...

***
Usłyszałem, że mam dystans do siebie.
Fakt, mam. I to do słownie do siebie.
Bo o sobie.
I dla mnie to zwyczajne.

***
Grający w Skyrima;
Fel C:

niedziela, 13 listopada 2011

Ten czas, w którym Elektron wraca ze stanu wzbudzonego na swoją zwykłą orbitę.

Zrobiłem to. Nie w środę, ale wczoraj. I wiecie co? Jestem szczęśliwy, że w końcu zdecydowałem się to powiedzieć.
Żywy bardzo mi pomógł w podjęciu decyzji, za co wielkie "Dzięki Ci!". Ale jednak trudno jest kogoś tak nagle przerzucić z kategorii "I'm trying to love you" do "We're friends".
I tu słowa do D.
"Dzięki bardzo za zrozumienie i wsparcie. Jesteś najlepszym człowiekiem jakiego do tej pory spotkałem :)"
***

    No! Trzeba wracać do normy, więc ogłoszenia parafialne!
  • Jak to mam w swoim zwyczaju, stworzyłem dokument tekstowy na swoim pulpicie, motywujący mnie do konkretnych rzeczy. Obecnie moim celem jest być najlepszym z analizy chemicznej! Tak. Mam aspirację nauczyć się tych wszystkich reakcji charakterystycznych, melodyjnych w brzmieniu kolorków i innych dzikich rzeczy związanych z chemią. Czy to jest wykonalne (a szczególnie w moim przypadku...)? Nie wiem. Zobaczę później. Podejdę do tego jak naukowiec - niech będzie to mój osobisty eksperyment.
  • Miłym zaskoczeniem był wczorajszy atak fandomu ootaku-chanek poznanych na Japaniconie2. Jestem podbudowany tym, że znam coraz więcej osobliwych i kolorowych ludzi. To się ceni! :D Szkoda, że Pyrkon dopiero w marcu.

Teraz osobisty apel do Niki: Weź coś napisz u siebie, bo oglądam i oglądam, i nic nie widzę, a wiem, że masz dużo ciekawych rzeczy do opisywania teraz ;p No i wyślij mi w końcu adres do bloga Ichi.


Wracający do codzienności
Fel C:

niedziela, 6 listopada 2011

Czarodziej

Było fajnie; cieszę się na każdą myśl na spotkanie z ludźmi. Może i trochę czasami schodzę na drugi plan, ale potrzebuję momentów na poskładanie myśli.

Ale to co usłyszałem, jakoś wytrąciło mój dobry nastrój. A później dobra mina do złej gry.


Cholera...
Nie mam sił, nawet nie chcę ich mieć. Po prostu poczekam do trzydziestki i zostanę czarodziejem.


Fel Si.

czwartek, 3 listopada 2011

Nowości i doświadczenia

Dzisiaj usłyszałem najmilsze słowa pod Słońcem odnośnie mojego bloga. Miło jest usłyszeć, że komuś się podobają moje wypociny.
Pozdrowienia dla pani eM. :)

Dziś - powrót do codzienności po dość długim lenistwie. Nie uważam, żeby to był jeden z najszczęśliwszych powrotów do codzienności, ale przeżyję. Za to wczorajszy dzień obfitował w rożne zdarzenia. Ktoś by powiedział "prawie cały dzień siedziałeś w autobusie i uważasz dzień za udany?".
Tak.
* Bo wracałem tu.
** Bo znalazłem zastosowanie w oglądaniu współpasażerów w odbiciu matrycy laptopa.
*** Bo wracałem tutaj z myślą, że zobaczę ciebie.

No ale jeszcze nie dzisiaj. Jutro też dzień.



Właściwie po co to piszę? Zamiast podjąć jakieś działanie, zawracam sobie głowę (swoją własną!) postami na blogu.
Ale to mnie odpręża...


Nie ma co, monolog z samym sobą. Chyba nie odstaję od tłumu, ludzie dziś wolą milczeć i ukrywać się pod powierzchownością. Nie odcinam się od tego całkowicie, ale co próbuję zmieniać. "Tommorow it may change" jak moje słuchawki szepczą do mnie głosem Avril. Naiwnie to może brzmieć ale pisała dojrzałe teksty, które zaczynam powoli rozumieć.

***

Tap, tap, w obudowę mojego laptopa. Tęsknię za gitarą. Mam wenę, albo przynajmniej ochotę na nią. Duża ilość pakunków i tekturowe ściany nie pozwalają jednak na posiadanie gitary. Jeszcze jakiś losowy człowiek zajmie miejsce na łóżku obok - to będzie dziwne. Cały rok w pokoju z osobą, którą ledwo znam. Ja, który nieprzyzwyczajony do wkraczania w moją sferę komfortu, zwaną pokojem. No ale chyba na tym polegają studia - doświadczać nowego i nieznanego.

A, właśnie! Obciąłem włosy. Baardzo trudno mnie wyciągnąć do fryzjera. I tym razem nie robiłem to dla standardowych pomrukiwaczy "Obetnij te włosy". Chciałem zmiany. Może z przyszła korzyścią.

Will you be eager to notice that fact, that I seamingly did it for you?
I know that you won't either understand me. My loss.


Od-nowa-zakochany-w-Glee
Fel C: