O, właśnie, przecież muszę o tym napisać!
Wysyłając tobie szyfrowaną wiadomość:
"Lubię Cię, stanowczo nie w tak płytkim znaczeniu tego słowa, które zostało spaczone przez facebooka"
Podoba mi się twój uśmiech,
podoba mi się twój głos,
podobasz mi się Ty.
Piszę to w taki sposób, że szczerzę się w stronę mojej klawiatury (tak, nie potrafię pisać bezwzrokowo, a i tak popełniam błędy; noob ze mnie) i nie mogę się pozbyć Ciebie z mojej głowy. Czemu piszę to tu - jestem uzależniony od neta, a to przyjmuję jako niezobowiązujący sygnał do mojej świadomości.
***
Te ostatnie dni były stanowczo ciężkie, jednocześnie będąc zwykłymi. Telefony o 530 nad ranem stanowczo nie wróżą nic dobrego i tym razem miałem racje, nie wstając i nie podnosząc słuchawki.
Dzisiaj poczułem to coś i zrozumiałem, że będę pamiętał o Tobie zawsze. To nie jest efekt klęczenia i klepania formułek, których tak nie znoszę - to była rozmowa, no może monolog. Teraz to ja zaczynam nowy rozdział i jestem szczęśliwy.
No i kocham swoją rodzinę :D
---
Mam zapchany nos, kaszle fantomiczne - czyżby jesień się zbliżała? Jutro jakieś święto zapewne. Ktoś będzie świętował ze mną? Chyba się skończy na wycieczce do lasu i zmianie statusu na fejsie, której i tak nikt nie zauważy. Świecie - okrutnyś. Nikt nie mówi, że droga jest łatwa. Wręcz przeciwnie - wszyscy mówia, jak to jest trudno. Ale jednak mają takie chwile, że czują się doskonale.
Mój obecny cel? Przetrwać w tym niebezpiecznym Wielkim Świecie i nie umrzeć z głodu.
Coś dużo wątków jak na jeden post, trochę to niepoukładane... Ale czymże jest życie, jeżeli nie stertą owych wątków nieuporządkowanych; tych na wierzchu, których ciągle dotykamy oraz tych na spodzie, zapomnianych, co nie oznacza - nieistniejących.
Pozdrowienia, jesienny Fel C: